Słowacja nieruchomości na sprzedaż 

Widzisz wypowiedzi wyszukane dla słów: Słowacja nieruchomości na sprzedaż





Temat: Dzień dobry!
Serdecznie witam wszystkich użytkowników forum. Mam nadzieję, że będziemy mieli okazję często wymieniać się swoimi spostrzeżeniami, poglądami, a może nawiążemy współpracę.

W swojej 5 letniej karierze zawodowej zajmowałem się (i zajmuję nadal):
- obsługą wierzytelności zagranicznych (preferowane kraje to Niemcy, Włochy, Słowacja, Czechy, Chorwacja i Ukraina)
- obsługą wierzytelności krajowych na każdym z etapów postępowania
- pozyskiwaniem informacji na temat podmiotów gospodarczych
- doradztwem prawnym przy współpracy z zaprzyjaźnioną kancelarią prawną
... To z obszaru obsługi wierzytelności, ale też:
- pomocą w prowadzeniu negocjacji
- mediacjami rodzinnymi
- pomocą w sprzedaży nieruchomości
- organizacją szkoleń.

Tyle o mnie. Pozdrawiam serdecznie i wracam do przeglądania wątków na forum.

Szym_on1



Temat: AAA AUTO PIASECZNO
AAA Auto kończy działalność w Polsce! Niezadowalające wyniki finansowe spowodowały podjęcie decyzji o zamknięciu trzech polskich oddziałów AAA Auto.

Podczas posiedzenia zarządu AAA Auto Group N.V w Amsterdamie podjęto kolejne strategiczne decyzje w sprawie ograniczenia kosztów przedsiębiorstwa. Brak spodziewanych zysków spowodował podjecie decyzji o likwidacji trzech oddziałów w Polsce. Do 30. czerwca br. zakończą działalność oddziały AAA Auto w Piasecznie i Dąbrowie Górniczej, a do 15. sierpnia także w Łodzi, co związane jest z wyprzedażą samochodów znajdujących się na składzie magazynów.

W całej grupie do 2600 pracowników zostanie obniżone zatrudnienie, co także pozwoli na zaoszczędzenie kosztów. Grupa będzie obecnie ukierunkowana na działalności na terenie Czeskiej Republiki, Słowacji i na Węgrzech, gdzie odnosi spodziewane zyski. Zrealizowana zostanie także ekspansja na rynek rosyjski, ale to uzależnione jest od pozyskaniu odpowiedniego partnera strategicznego w latach 2009-2010.

Jednocześnie kierownictwo przyjęło rezygnację Kamila Zieglera z funkcji ekonomicznego dyrektora wykonawczego, który jednak nadal pozostanie pracownikiem spółki i będzie uczestniczył w realizacji kolejnych projektów. Nowym szefem finansowych spółki został David Thorley.

Uchwalona także sprzedaż części nieruchomości należących do AAA Auto.

Wszelkie te działania mają doprowadzić do przywrócenia rentowności całej grupy, która w minionym roku odnotowała najwyższe straty w całej swojej wieloletniej historii. Warto przypomnieć, iż AAA Auto jest największą firma sprzedającą samochody używane w tej części Europy.

www.roadlook.pl/aktualnosci/aaa-auto-konczy-dzialalnosc-w-polsce.html






Temat: Och, Zyta!
Dymisja pani minister Zyty Gilowskiej zaskoczyła polski światek polityczny i medialny. Cóż, to! Okazało się, że nasz minister finansów był tajnym współpracownikiem SB, a... może nim nie był, bo materiały, które tkwią w teczce pani Gilowskiej są, o ile mi wiadomo, co najmniej mętne i niejasne. ...

Ale pani Zyta jakoś nie chciała czekać na przeprowadzenie procesu lustracyjnego i skwapliwie podała się do dymisji. Zastanawiająco skwapliwie. Czyżby bała się, że z jej teczki, jak diabeł z pudełka, wyskoczą nowe, kompromitujące fakty? Myślę jednak, że w tym pudełku nie ma diabła, a pani Gilowska z rozkoszą wykorzystała pretekst, żeby dać dyla z tego Rządu i nie musieć świeci oczyma za jego wyczyny. Trzeba przyznać, że kobita wykonała manewr mistrzowski, bo proces lustracyjny, o ile taki się odbędzie, zapewne ją oczyści z zarzutów, zaś za kompletną klapę polityki ekonomicznej państwa będzie odpowiadał już ktoś inny. Pani minister, Gilowska, od początku nie pasowała do tego Rządu. Była pewnego rodzaju listkiem figowym, który miał legitymizować posunięcia gospodarcze braci Kaczyńskich i ich ferajny: „patrzajta, jakie my som wolnorynkowce i liberały gospodarcze – momy wszak ministra finansów liberała prowdziwego – paniom Gilowskom!”. Niestety, pani Zyta nie mogła realizować naprawy finansów publicznych naszego Państwa bez zgody pozostałych koalicjantów, a ci mają o gospodarce pojęcie rodem z czerwonego Żoliborza (Kaczyńscy), albo z tow. Leppera, a to już nieszczęście gotowe. Ponadto nieprzytomna chciwość na posady benificjentów systemu, która doprowadza do rozbudowy, zamiast ograniczania, aparatu biurokratycznego zlikwidowała jakikolwiek cień nadziei na „tanie państwo”. Na to nakłada się słabość Rządu łatwo ulegającego roszczeniowemu terroryzmowi silnych grup zawodowych (górnicy, służba zdrowia). Pani Gilowska nie chciała być, najwyraźniej, typem Balcerowicza – bis, który to miał pełen pysk gadania o konieczności i dobrodziejstwach obniżania podatków i cały czas, systematycznie te podatki... podnosił! No cóż można to wybaczyć prof. Balcerowiczowi, bo to wszak profesor zagadnień ekonomicznych marksizmu – leninizmu (sic!). Nie dziwię się, ani trochę pani Zycie, bo sam nie chciałbym firmować swoim nazwiskiem idiotycznych pomysłów nakładania akcyzy na gaz, olej opałowy, zwiększania na inne paliwa, poodnoszenia (o 90% !!!) podatku przy sprzedaży nieruchomości i setek innych głupot, które idą w kierunku dokładnie odwrotnym niż jest wskazane dla polskiej gospodarki. Do tego jeszcze, kiedy słucham Jarosława Kaczyńskiego, który mówi, że: nie widzi możliwości wprowadzenia w Polsce podatku liniowego, to rewolwer sam się odbezpiecza mojej kieszeni. Niestety przewodniczący Kaczyński, jako człek nikczemnego wzrostu, więc nie może dostrzec ze swojego poziomu, że to właśnie niziutki, prosty podatek liniowy spowodował cud gospodarczy Estonii i Słowacji, a w Rosji wprowadzenie niskiego podatku liniowego zaowocowało zwiększeniem wpływów do budżetu o 30%! Niestety PiS’uary i Samołobrońcy za całe zło w Polsce obwiniają „liberalizm”, którego tak nam... brak. Najwyraźniej mylą go z „libertynizmem”, ale nie wymagajmy od nich zbyt wiele – wszak oba, te trudne słowa, są na literę „l”. Zważywszy na te fakty wcale się nie dziwię pani minister, że przy pierwszej lepszej okazji dała nogę z takiego towarzystwa. Na jej miejscu zrobiłbym to samo.

Mariusz Waszak



Temat: Podatek poglowny
Pomarańczowa Ukraina

Kraj, który postrzegaliśmy jako biedniejszego kuzyna, daje nam lekcję jak prowadzić politykę fiskalną. Przed pomarańczową rewolucją Ukraina była zapatrzona w Rosję i pewnie tam podejrzała 1iniowy podatek od osób fizycznych w wysokości 13 proc., który wprowadziła u siebie. Pomimo, iż wielu z polskich ministrów kształciło się w Moskwie, w zakresie podatków nie są oni równie chętni do czerpania wzorców ze wschodu. Obecne władze wprowadzają ułatwienia dla zakładania spółek przez podmioty zagraniczne, sprzedaży nieruchomości na rzecz obcokrajowców, liberalizują rygory związane z międzynarodowym obrotem walutowym.

Drobni przedsiębiorcy na Węgrzech

Wszyscy rządzący dbają i troszczą się o małe i średnie firmy, tylko, że na ogół z pacjentem jest tym gorzej im bardziej lekarz się stara. Może najwyższy czas wystawić lekarzom L-4 i wysłać ich na wakacje? Powróćmy jednak do naszego przeglądu podatkowego. Na Węgrzech przyjęto rozwiązanie, że podmioty uzyskujące rocznie przychody mniejsze niż 25 milionów forintów (ok. 420 tys. PLN) są zwolnione z PITu, CITu, opodatkowania wypłat dywidend, podatku od czynności cywilnoprawnych, podatków od środków transportu i VAT-u. Małe firmy płacą podatek przychodowy w wysokości 15 procent ich przychodów – i a tym koniec. Bez VATu, CITu, PITu, etc. Dodatkowo przedsiębiorcy mogą zamiast prowadzić księgowość, zdecydować się na prowadzenie jedynie ewidencji uzyskiwanych przychodów. System EVE sprzyja firmom o dużej rentowności, które świadczą usługi o dużej wartości dodanej (generalnie – formy usługowe, bądź handlowe i produkcyjne z dużymi marżami). Powyższy sposób opodatkowania działalności gospodarczej jest opcjonalny, tzn. każdy przedsiębiorca może wybrać, czy korzysta ze „systemu EVE”, czy chce płacić podatki na zasadach ogólnych. Według danych węgierskiego fiskusa, ze schematu skorzystało ponad 80 tys. firm, i liczba ta rośnie. Co ciekawe – w wyniku zmiany systemu opodatkowania, budżet państwa… zyskał! Całej sprawie pikanterii dodaje fakt, że na specjalny system rozliczeń w zakresie VAT zgodę wyraziły właściwe organy Unii Europejskiej. W chwili obecnej, ze względu na sukces reformy, Węgrzy negocjują z władzami UE zwiększenie kwot w ramach których można stosować schemat system EVE. Mają duże szanse na sukces.

Mało białego, dużo czerwonego

Miało być gorzko, ale po przyjrzeniu się naszym sąsiadom robi się i śmieszno i straszno. Opodatkowanie pracy, wszelkimi możliwymi składkami doprowadziło, do tego że praca stała się dobrem luksusowym (rzadkim) na który nałożono podatek w wysokości ponad 50 proc. Kolejną sprawą jest CIT i słynna kategoria kosztów uzyskania przychodu, czyli linia konfliktu między urzędnikiem skarbowym a przedsiębiorcą. Nieważne kto wygra w końcu przed sądem ten konflikt, bo przedsiębiorca tak czy siak nie wyjdzie z tego cało. Wysoka stawka VATu to tylko kropla w czarze goryczy. Co przyniesie przyszłość? Powinno być lepiej, bo widać pierwsze nieśmiałe próby reform i dołączenia do trendu naszych sąsiadów. Już ponad 200 tys. przedsiębiorców płaci podatek według stawki liniowej (19 proc) i ich liczba ciągle się zwiększa. Podatek linowy ma szanse stać się w Polsce normą tak jak w: Estonii, Łotwie, Litwie, Ukrainie, Rosji, Serbii, Słowacji, Rumunii i Gruzji.

Systemy podatkowe we wszystkich przedstawionych tu krajach nie są idealne. Podatek liniowy wcale nie stanowi najlepszego rozwiązania, ma tylko trochę mniej wad od systemu progresywnego, bo jak pisał Jean Baptiste Say istnieją podatki złe i mniej złe. Najwyższa już pora wprowadzić w Polsce te drugie.

:?b :?b :?b



Temat: Nieruchomości
Felietony [Forbes 02/08, str. 8]

Jak pudełko czekoladek

Dr Paweł Grząbka, dyrektor zarządzający w firmie doradztwa inwestycyjnego CEE Property Group, 17.01.08, 00:00 AM

Obserwując ostatnie wydarzenia na rynku nieruchomości w Polsce i na świecie oraz słuchając krańcowo różnych prognoz, można dojść do wniosku, cytując Forresta Gumpa, że rok 2008 na polskim rynku będzie jak pudełko czekoladek i tak naprawdę nie wiadomo, co przyniesie. Dlatego w tym roku warto ostrożnie podejmować decyzje o zakupie nieruchomości dla celów inwestycyjnych, tym bardziej że coraz częściej pojawiają się opinie, że mamy do czynienia z bańką spekulacyjną, której pęknięcie doprowadzi do spadku cen.

Tak naprawdę trudno jednak doszukać się czynników mogących uprawdopodobnić taki scenariusz. Szybki wzrost cen wynikał z ich dużego niedoszacowania w przeszłości i głodu mieszkaniowego. Jeszcze w 2005 roku na gospodarstwo domowe w Polsce przypadało 0,93 mieszkania, a więc nie każde miało swoje lokum. Ten wskaźnik jest znacznie niższy niż w innych krajach Europy Środkowej - dla przykładu w Czechach wyniósł on 1,06, na Węgrzech 1,09, na Słowacji 1,16.
Najbardziej istotnymi czynnikami mającymi wpływ na długoterminowy popyt na nieruchomości są koniunktura w gospodarce i związane z nią zarobki, stopień poczucia bezpieczeństwa wśród klientów, poziom stóp procentowych oraz sytuacja demograficzna. Właściwie w każdym z tych obszarów występują zjawiska mające wpływ na wysoki popyt na nieruchomości. Nawet sytuacja demograficzna poprawia się i mamy do czynienia z kilkakrotnie większą liczbą urodzeń oraz zawieranych małżeństw niż kilka lat temu. Jedynymi czynnikami mogącymi negatywnie wpłynąć na popyt byłoby zwiększenie stopy referencyjnej do poziomu powyżej 6 proc., przy jednoczesnym spadku wzrostu wynagrodzeń poniżej 5 proc. rocznie - co dzisiaj wydaje się mało realne.
Ważnym czynnikiem mającym wpływ na popyt na nieruchomości jest element psychologiczny. Osłabienie sprzedaży w ostatnich sześciu miesiącach w dużej mierze wynika z faktu, że wielu kupującym trudno zaakceptować obecny poziom cen, który, jak ma to miejsce w przypadku niektórych miast, jest o prawie 50 proc. wyższy niż na początku ubiegłego roku. Przy obecnym kryzysie na rynku nieruchomości w USA i Hiszpanii wiele osób oczekuje, że również na polskim rynku dojdzie do przeceny. Jednak wraz z upływem czasu coraz więcej z nich będzie akceptowało obecny poziom cen i decydowało się na zakup mieszkania. Potwierdza to sytuacja na rynku warszawskim, gdzie w ostatnich dwóch miesiącach popyt wraca. Należy również podkreślić, że cykle na rynkach nieruchomości trwają z reguły kilkanaście lat, a ten w Polsce zaledwie cztery lata.

Jaki będzie zatem rok 2008? Mimo długoterminowych, bardzo dobrych perspektyw powinien w pierwszej połowie przynieść stabilizację cen, spowodowaną głównie zbyt szybkim ich wzrostem w ostatnich dwóch latach. W Polsce ceny nieruchomości w niektórych miastach są już wyższe niż chociażby w Niemczech, gdzie ceny rozpoczynają się od 500 euro za metr kwadratowy. Do tych porównań jednak warto też przytoczyć ceny na Ukrainie czy w Rosji, gdzie mieszkania w najlepszych lokalizacjach kosztują nawet ponad 10 tys. euro za metr kwadratowy.
Nadal dużym zainteresowaniem będą cieszyły się apartamenty w polskich kurortach turystycznych. Niedostatek nowoczesnej i wysokiej jakości bazy turystycznej spowoduje długoterminowy wzrost w tym segmencie rynku. Czeka nas też kontynuacja wzrostu cen gruntów. Tu prawo popytu i podaży działa przejrzyście, popyt rośnie, ilość gruntów jest ograniczona. Niewielka działka w Atenach 20 lat temu kosztowała 40 tysięcy euro, dziś 2 miliony.



Temat: Galeria Jurajska
Poruszam temat galerii na wyspie ponieważ miasto podpisało nową umowę z inwestorem

Powstanie m.in. łącznik z rondem do DK-1 oraz Krakowska-bis. Dzielnica zmieni swoje oblicze.
Prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona podpisał dziś umowę z GTC Galeria CTWA Spółka z o. o. na realizację i sfinansowanie otoczenia drogowego nowej galerii handlowej (Galeria Jurajska), która powstanie miedzy ulicą Krakowską a Drogą Krajową nr 1.
W podpisaniu umowy wzięli przedstawiciele wszystkich miejskich służb, które brały udział w pracach, zmierzających do powstania Galerii, przede wszystkim Miejskiego Zarządu Dróg.

- Ta umowa, jak i budowa galerii handlowej zmieni całą część miasta, dotychczas zaniedbaną. Nie bez przyczyny wybudowaliśmy tutaj stołówkę dla osób ubogich. Przedłużenie ulicy Sobieskiego do DK-1 skomunikuje ją ze śródmieściem. Program dla częstochowskiej zapałczarni, odpowiednie wykorzystanie browaru, rewitalizacja dzielnicy, zmieni ten obszar miasta – powiedział Prezydent Tadeusz Wrona.

GTC zobowiązuje się do wybudowania i poniesienia kosztów:
· projektowanej ulicy Krakowskiej–Bis od połączenia z ul. Krakowską do ulicy Strażackiej, łącznie z obiektami mostowymi, skrzyżowaniem z ul. Strażacką oraz oświetleniem ulicznym,
· łącznika ulicy Krakowskiej z projektowaną ulicą Krakowską bis na wysokości Galerii
· kolektora deszczowego.
Deweloper zobowiązuje się także do:
· wykonania na własny koszt zjazdu z Drogi Krajowej nr 1,
· mostu na rzecze Warcie
· oraz ronda stanowiącego dojazd do galerii, W projekcie ronda przy zjeździe z Drogi Krajowej nr 1.
· GTC zapewni możliwość zjazdu ogólnodostępną drogą wewnętrzną do Hali Targowych „Warta”.

Koszt tych prac - drogowych - ocenia się na 15 mln złotych.
Według firmy GTC sama Galeria Jurajska będzie najdroższym projektem spółki, a przecież budowała ona takie galerie handlowe, jak Mokotów w Warszawie czy w Krakowie. Firma prowadzi już rozmowy z wykonawcą, którym ma być firma Strabag. Galeria będzie miała 48 tys. m kw. powierzchni sprzedaży.

Ma być łatwo rozpoznawalna, gdyż w planie zagospodarowania przestrzennego zawarto warunki dotyczące reprezentacyjnej elewacji i materiałów, z których ma być wykonana.

- Miasto postawiło przed nami bardzo duże wymagania związane z miejscami parkingowymi. Znajdą się one pod samą galerią, jak i na terenie koło głównego budynku. Za kilka tygodni przedstawimy publicznie projekt Galerii – zapowiedzieli przedstawiciele GTC.

Miasto myśli już o modernizacji ulic Strażackiej i Nadrzecznej, zapisano to w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym.

Globe Trade Centre S.A. (GTC)

Jest jednym z czołowych deweloperów w Europie Środkowowschodniej. Firma działa od roku 1994. GTC inwestuje w trzech głównych segmentach rynku nieruchomości: w budynki biurowe, centra handlowe oraz nieruchomości mieszkaniowe. Spółka realizuje projekty deweloperskie w Polsce, na Węgrzech, w Czechach, Rumunii, Serbii, Chorwacji, Bułgarii, Słowacji i na Ukrainie.
W 2004 roku Globe Trade Centre S.A. otrzymała tytuł Dewelopera Roku oraz Wyróżniającej się Firmy w konkursie CEE Real Estate Quality Awards. GTC zostało wybrane spośród 60 nominowanych firm przez jury złożone z 16 przedstawicieli czołowych firm na rynku nieruchomości Europy Środkowowschodniej.
GTC zostało także wyróżnione w konkursie Europaproperty SEE Real Estate Awards tytułem najlepszej firmy deweloperskiej w Europie Południowo-Wschodniej w 2005 roku. Nagroda SEE Developer of the Year 2005 została przyznana przez międzynarodowe jury, w skład którego wchodzili prominentni przedstawiciele firm działających na rynku nieruchomości w regionie (ze strony internetowej GTC).
Odnośniki do projektów/
http://www.czestochowa.pl...-18.6579208168#
http://www.czestochowa.pl...-18.6579208168#



Temat: Newsy 2008
Bosch Denso i Itsumi są już na półmetku

2008-02-12
Małgorzata Grzegorczyk (Puls Biznesu wyd. 2537, s.

Powstaną inwestycje wartości 1,8 mld zł. Dadzą 2,9 tys. miejsc pracy
Miał być miliard w rok, jest niemal dwa razy więcej. Gdzie? W wałbrzyskiej strefie. Od Bosch Denso, Itsumi, Danfossa i Cadbury.

Wałbrzyska strefa dobrze zaczyna rok. Chociaż jej prezes na początku stycznia zapowiedział, że liczy na 1 mld zł inwestycji, już dziś ma pewne projekty na dwukrotnie wyższą kwotę.

— Liczę, że w lutym podpiszemy akty notarialne z Agencją Nieruchomości Rolnych (ANR) dotyczące przekazania terenów pod inwestycje firm Bosch Denso i Itsumi oraz sprzedaży ziemi dla Danfossa. Te trzy spółki zainwestują 741 mln zł i zatrudnią 1550 osób — mówi Mirosław Greber, prezes Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (WSSE).

Filtry, dźwignie i pecety

O dwóch pierwszych projektach „PB” już informował. Niemiecki koncern Robert Bosch i japoński Denso Corporation stworzyły joint venture o nazwie Advanced Diesel Particulate Filters. Fabryka za 160 mln EUR (585 mln zł) od początku 2009 r. rozpocznie produkcję filtrów do diesli, które wkrótce będą stosowane we wszystkich silnikach w Europie. Alternatywą dla Polski były Słowacja i Węgry.

Z kolei Itsumi to projekt polskiego biznesmena, Mariusza Jaworskiego, szefa firmy Incom, wrocławskiego dystrybutora sprzętu IT, który produkuje komputery Adax, i jego tajwańskiego partnera. Chodzi o budowę fabryki telewizorów LCD i pecetów za 150 mln zł.

— W pierwszej fazie wydamy 60 mln zł i zatrudnimy 450 osób — zapowiada Mariusz Jaworski.

Produkcja ma ruszyć przed drugą połową 2009 r.

Obie firmy od ponad półtora roku czekają na tereny, które WSSE przejmuje od ANR.

Z informacji „PB” wynika, że Danfoss, duński producent pomp ciepła, który rozbudowuje za 65 mln zł fabrykę w Grodzisku Mazowieckim, wybuduje pod Wrocławiem zakład dźwigni hydraulicznych do sprzętu medycznego.

Część megaprojektu

To nie wszystkie nowości w wałbrzyskiej strefie.

— Złożyłem wniosek o poszerzenie strefy pod inwestycje czterech firm, które łącznie wydadzą 889,5 mln zł i stworzą 550 miejsc pracy — mówi Mirosław Greber.

Nie ujawnia szczegółów. Z informacji „PB” wynika, że jest tam m.in. projekt Cadbury w Bielanach Wrocławskich, gdzie firma już ma fabrykę. Chce ją za 200 mln zł rozbudować i zatrudnić dodatkowo 200 osób. Choć oficjalnie przedstawiciele spółki nadal twierdzą, że nie zapadła ostateczna decyzja, zgłoszenie projektu do strefy raczej przesądza sprawę.

— Nigdy nie zdarzyło mi się, by firma wycofała się z dużego projektu — mówi szef WSSE.

Rozbudowa w Bielanach to część wielkiego projektu za 1 mld zł, który producent słodyczy planuje w Polsce. Chodzi jeszcze o budowę zakładu w Skarbimierzu, na działce, na której Cadbury ma już fabrykę gum do żucia.

Ładny początek

Poza tym w toku są w WSSE trzy przetargi na wydanie zezwoleń, a sześć kolejnych ruszy lada moment.

— To mniejsze spółki, które na 20 ha zainwestują 222 mln zł i zatrudnią 830 osób — dodaje prezes WSSE.

Firmy inwestujące na terenach przejętych od ANR, te, których projekty uwzględniono we wniosku o poszerzenie strefy, oraz dziewięć przetargów, o których wspomina prezes, to 1,8 mld zł inwestycji i 2,9 tys. miejsc pracy.

już pisaliśmy
„PB” z 21 grudnia 2007 r.

Coraz bliżej: O tym, że spółka Itsumi wyda na początek 60 mln zł i zatrudni 450 osób w fabryce telewizorów i komputerów, informowaliśmy już wcześniej.



Temat: Amerykanskie zbrodnie w Afganistanie.


----- Original Message -----

Sent: Monday, October 07, 2002 11:34 AM
Subject: Re: Re: Amerykanskie zbrodnie w Afganistanie.

MOZE BYS ZACZAL POPRAWNIE CIAC CYTATY!!
(do reszty grupy - przepraszam za krzyki, ale nie cierpie jak ktos
zle tnie
i potem nie wiadomo do kogo kierowal odpowiedz)

| Heksagonale - był taki plan sojuszu obronnego - Polski, Białorusi,
| Ukrainy, Węgier, Czech, Słowacji, Litwy, Austrii, Jugosławi (wtedy
| była jeszcze cała). Zawsze jest jakaś altarnatywa. Nawet jeśli
jej w
| tej chwili nie widać.
Znaczy UW bis??


Ja się spotkałem z określeniem NATO bis - Może byc i UW bis - wiesz
taka wersja bez Wielkiego Brata.

| Dobry Niemiec nie jest zły. ;-)
?????


A co uważasz obecne socjaldemokratyczne Niemcy za wroga ludzkości?
Jeśli tak to idz pikietować może ich US Air Force profilaktycznie
zbombarduje.

| Bo banki są w rękach żydowskiej finansjery ;-))) Oczywiście
proszę to
| traktować z przymróżeniem oka.
no mroze oko i?? Jakies dalsze wskazowki?


Przeszło 75 % "polskiego" systemu bankowego jest w obcych rekach. W
dodatku sprzedano te banki za psie pienądze - w przypadku PeKaO S.A.
po sprzedaniu częsci nieruchomości nabytych przez inwestora zysk ze
sprzedaży pokrył koszty zakupu całości banku. Ale to przecież objawy
paranoi i populistycznej demegogii.

| Ale polska armia nie bieże się do akcji antyterrorystycznych
niszcząc
| domy niewinnym ludziom. Pozatym może napiszesz o jakichś
zbrodniach
| dokonanych przez Polaków do 1989r?
A Akcja Wisla to niby nie byla "Akcja antyterrorystyczna"? Calych
wiosek
ukrainskich nie palono i nie wysiedlano?


I teraz za to musimy przepraszać Ukraińców.

| Tobie to nic nie przeszkadza - byleby tylko powstał Wielki
Izrael - a
| najbardziej ucieszyłoby cię wypędzenie Palestyńczyków. A czemu nie
| wysiedlić obywateli Izraela do USA. Przecież to jest raj na ziemi.
A czemu nie wysledlic palestynczykow do Iraku. Przeciez to jest raj
na
ziemi. Dodam, ze arabski raj na ziemi.


A dlaczego akurat do Iraku, czemu nie na madagaskar. Co ty sie tak
uparłeś z tymi przesiedleniami Palestyńczyków? Masz kompleks przez
dokonania Stalina? Jeśli nie wiesz jest to jedyna osoba
odpowiedzialna za przesiedlanie całych narodów.

| I robi się gorąco - przed 12 laty nikt nie wpieprzył się Boingiem
w
| wieżowiec w USA.
Rozwin mysl.


Od kiedy USA zaczyła bawić się w "żandarma światów" zwiększyła się
ilośc ataków przeciwko Amerykanom.

| Może jakieś konkrety? Dla której częsi Europy Irak jest
zagrożeniem?
| Wschodniej? Zachodniej? Południowej? Środkowej, Północnej? Już
wiem
| Irak szykuje agresję na Grenlandię.
Jak pozyska bron A oraz nowoczesna technologie rakietowa - to dla
calej.
Tyle tylko ze wtedy bedzie za pozno by cos z tym zrobic. No chyba
ze wyslesz
wtedy setki tysiecy wojsk do I. i tymsamym zaryzykujesz atak A. na
jakies
europejskie miasto.


Izrael na taką broń i jakoś nie nawołuję do profilaktycznego wybicia
im z głow ataku taka bronią na jakiegoś sąsiada. Tylko mi nie pisz
jacy to wy jesteście dobrzy i miłujacy pokój.

| Ludzie a p. Dawidem A. nie da się dyskutować. To jak rozmowa ze
| ścianą, alobo z partyjnym betonem. Po co ja właśiwie odpisuję na
jego
| listy?
Ach prawda, ktos sie nie zgadza z twoim polsko-katolickim mysleniem
wiec
jest bee. Nie chcesz nie dyskutuj. Z mojej strony dyskusja z toba
jest
narazie do przyjecia.


Peiper





Temat: Widmo bankructwa wisi nad PKP
Skarb Państwa musi pomóc PKP

Posłowie chcą dać grupie PKP 5,5 mld zł. Trzem spółkom z grupy grozi utrata płynności finansowej. Czarne chmury zbierają się też nad planowanymi inwestycjami kolejowymi.– Problemy finansowe spółek z grupy PKP wynikają z problemów zewnętrznych, z jakimi boryka się rynek – powiedział na wczorajszym posiedzeniu Sejmowej Komisji Infrastruktury Juliusz Engelhardt, wiceminister transportu. Jak dodał, PKP SA jest zagrożona w tym roku dość wysoką stratą, a spółkom PKP Cargo i PKP Polskie Linie Kolejowe grozi wręcz utrata płynności. – Nawet niektórzy przewoźnicy prywatni przestali terminowo płacić za dostęp do torów – dodał Engelhardt.

W pierwszych miesiącach tego roku przewozy towarowe PKP Cargo spadły w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku o ok. 35 proc. – Przewozy pasażerskie nie są dotknięte tak głębokim regresem – powiedział wiceminister.

Andrzej Wach, prezes PKP SA, przyznał, że państwowa kolej nie poradzi sobie bez wsparcia Skarbu Państwa. Jego zdaniem problemem dla grupy jest tylko PKP Cargo, reszta spółek znajduje się w zadowalającej kondycji. – Choć wewnątrz grupy zaczynają się pojawiać zatory płatnicze. Ten problem dotyczy spółek PKP PLK, InterCity i PKP Energetyka – powiedział Wach.

Poseł Krzysztof Tchórzewski (PiS) przedstawił sposoby na wyjście spółek z kłopotów. To głównie dofinansowanie ich przez Skarb Państwa. – W ciągu trzech lat PKP Cargo i PKP PLK powinny dostać po 1,5 mld zł, Przewozy Regionalne ok. 800 mln zł pomocy publicznej, InterCity – 500 mln zł, a PKP SA 1 – 1,3 mld zł – wyliczył. Tymczasem rząd chciał ze sprzedaży 49 proc. akcji PKP IC w tym roku uzyskać 400 mln zł.

PKP Cargo w najbliższym czasie zwolni ok. 7 tys. z 35-tysięcznej załogi. Strata spółki w tym roku może wynieść nawet 500 mln zł. – Przyznanie nam kwoty 1,5 mld zł dotacji jest uzasadnione. Pójdzie ona m.in. na inwestycje w tabor – powiedział Wojciech Balczun, prezes PKP Cargo. Wiemy, że na program dobrowolnych odejść, który obecnie przygotowujemy, konieczne jest ok. 220 – 250 mln zł. Potrzeby inwestycyjne są ogromne.

Bogusław Kowalski, wiceminister transportu w rządzie PiS, stwierdził, że działania podjęte do tej pory w celu ratowania sytuacji PKP nie przyniosły efektów. – Jeżeli kolej ma być konkurencyjna, trzeba zmniejszać stawki dostępu do torów, a środki publiczne w pierwszej kolejności przeznaczać na oddłużenie PKP SA – dodał.

źródło: Rzeczpospolita

---

Posłowie chcą pomóc Grupie PKP. Oczywiście zapłacą wszyscy

Dezyderat do rządu w sprawie różnych form pomocy publicznej, w tym finansowej, dla spółek grupy PKP zaproponowali posłowie sejmowej Komisji Infrastruktury i w najbliższych dniach prześlą go do KPRM. Wstępnie chodzi o kwotę ok. 5 mld zł, które należy dołożyć do – zaplanowanej w budżecie państwa – tegorocznej pomocy w wysokości blisko 1 mld zł.

Z informacji prezesa zarządu i dyrektora generalnego PKP SA Andrzeja Wacha wynika, że od drugiego półrocza ub.roku większość spółek tej grupy dotknął kryzys, spowodowany mniejszą ilością zleceń. W styczniu i lutym tego roku największa spółka grupy, PKP Cargo, przewiozła o 32 proc. mniej ładunków, niż w tym samym okresie 2008 roku. Według prezesa Wacha, jest to niemal powszechny problem w Europie i dotyczy takich przewoźników krajowych, jak DB Schenker (spadek w grudniu ub.r. o 40 proc.), koleje czeskie CD (minus 37 proc. w lutym br.), czy słowackie ZSR (minus 45,5 proc. w lutym). Spadek przychodów powoduje, że kilka spółek naszego narodowego przewoźnika (np. PKP PLK i PKP Intercity) już zaczyna odczuwać zatory płatnicze.

Andrzej Wach przytoczył szereg liczb i wykresów mających zaświadczać, że cała grupa systematycznie poprawia efektywność gospodarowania, do czego przyczynił się spadek zatrudnienia (z 51,4 tys. w 2001 r. do 37,6 tys. w ub.r.), a także procesy restrukturyzacyjne, które są już realizowane w trzech spółkach w tym w PKP Cargo. Zarząd planuje pozyskać dodatkowe środki, w tym ze sprzedaży nieruchomości oraz z prywatyzacji większości spółek (w ub.r. została sprywatyzowana spółka PKP Przewozy Regionalne). Problemem, który ogranicza możliwości grupy, a szczególnie PKP Cargo, są zobowiązania finansowe do spłacenia, niekiedy wynikające z narzuconych grupie zadań – w tym roku PKP musi spłacić 1,2 mld zł kredytu oraz 354 mln zł odsetek, co drastycznie ogranicza plany inwestycyjne.

Większość posłów oceniła, że w tej wyjątkowej sytuacji gospodarczej rząd powinien wesprzeć środkami publicznymi narodowego przewoźnika. Uchroni to przed bankructwem wiele spółek z zaplecza remontowo-usługowego, jakie istnieje poza strukturą grupy PKP. Dowodzono, że w ostatnich latach pomocy publicznej udzieliło swoim przewoźnikom kilka krajów unijnych. Apelowano też o inne formy wsparcia, jak choćby zmiany struktury stawek za przewozy (PKP Cargo jako jedyny w kraju realizuje tzw. przewozy rozproszone, do wielu odbiorców, jednak stawki za nie są pięć raz wyższe od innych rodzajów przewozów) oraz poprawę warunków konkurencji międzygałęziowej (samochody „TIR” płacą 27 zł za przejechanie w poprzek Polski, powodując także różne straty społeczne, a kolej – 300 zł za przewóz kontenera z Gdyni do Katowic). Nieliczni dyskutanci, np. Adrian Furgalski z ZDG TOR, uważało, że zarząd PKP przedstawił niedostateczną analizę finansową, a niektóre przyjęte cele wręcz szkodą grupie, jak np. sprzedaż nieruchomości i prywatyzacja w sytuacji bessy na rynku nieruchomości i giełdzie.

Wiceminister infrastruktury Juliusz Engelhardt powiedział, że podziela opinie większości posłów o konieczności dofinansowania PKP. Jednak pomoc taka może być udzielona wtedy, gdy powstanie odpowiednia ustawa lub zostanie znowelizowany tegoroczny budżet państwa. Powiedział też, że MI uzgodniło już z Ministerstwem Finansów projekt programu oddłużenia PKP i wkrótce zostanie on przesłany do parlamentu.

źródło: wnp.pl



Temat: Nieruchomości
Problemy mieszkaniowe w Polsce

Poniedziałek, 23.06.2008 13:40

Były, są i będą. Wynika to z wielu przyczyn, ale głównie z głupoty rządzących, którzy utrzymują 22% VAT-u na materiały budowlane, historii, pazerności spekulantów i samych zainteresowanych kupowaniem mieszkań. Co do tego, że VAT podnosi ceny mieszkań i hamuje rozwój budownictwa chyba nikt nie ma wątpliwości. Dlatego skoncentruję się na pozostałych kwestiach.

W PRL-u nastawiano sporo bloków, ale problem w tym, że te bloki już niebawem zaczną się sypać. Architektura socrealistyczna jest bardzo charakterystyczna - budowano z wielkiej płyty, w Czechach czy na Słowacji też są takie bloki jak u nas. Malowanie bloków i ocieplanie niewiele tu pomoże. Nie są to średniowieczne zamki budowane z palonej cegły, które mogły postać nawet kilkaset lat. Wkrótce bloki z lat siedemdziesiątych zaczną się sypać. Będzie to problem społeczny, bo budynki te były budowane masowo w okresie Gierka.

Strach chodzić koło takich bloków, może się urwać balkon Już nie mówię o wsiadaniu do windy. Windami w tych obiektach podróżują nie tylko ludzie mili, jedną windą jedzie blokers i emeryt, a do tego jeszcze warczący piesek Tak to wygląda. W ogóle pasowałoby nakręcić film o jednym z takich osiedli, porozmawiać z jego mieszkańcami, pokazać codzienne życie. Myślę, że to by się dobrze sprzedało, wyszłaby niezła komedia Osiedla z wielkiej płyty przypominają wioski indiańskie, życie toczy się na podwórku. Ludzie z takich bloków często tworzą wspólnotę, razem spędzają czas, bawią się, zakładają rodziny. Każdy, kto był w Biskupinie i widział zabudowania pierwszych Słowian, może znaleźć analogię ze spółdzielniami mieszkaniowymi. Marzy mi się, żeby każda polska rodzina miała przynajmniej takie lokum jak w biskupińskich chatach.

Opowiadał mi jeden inwestor ze Śląska, który kiedyś mieszkał w domu pod miastem, ale przeniósł się do bloku, bo lubi miasto, jak to się mieszka w bloku. Narzekał na akustykę - mówił, że słyszy, kiedy jego sąsiad kocha się z żoną Śmiejecie się państwo, ale w bloku ściany są cienkie. A co dopiero ma powiedzieć młode małżeństwo mieszkające z teściową? Chcą bara bara, a teściowa w drugim pokoju nasłuchuje i kiedy zięć zbliża się do jej córki, ta zakłada bambosze i wędruje do kuchni po kropelki na bezsenność.

Niedawno odwiedziłem kolegę inwestora, który jest singlem i z wyboru postanowił, mimo że ma cash, zamieszkać w typowym baraku przeznaczonym dla osób mających problemy mieszkaniowe. Zachodzę do niego, puk, puk. Otwierają się drzwi, mocno skrzypią. Wchodzę - jak w innej epoce, piec, stare szafy. Zapytałem - stary, to tak mają wyglądać te mieszkania Kaczyńskiego?

Teraz dobra informacja dla mających problemy mieszkaniowe Mieszkania będą taniały, i to już niedługo. Rynek nieruchomości czeka krach. Dlatego warto chyba poczekać z kupieniem sobie lokum. Wczoraj rozmawiałem z gościem, który prowadzi agencję obrotu nieruchomościami. Opowiadał, że jest tragicznie, nie ma obrotu i będzie musiał zwinąć interes. Agencje żyją z obrotu, ten zmalał, bo na rynku nieruchomości jest zastój. Owszem, w tej chwili mieszkania są jeszcze drogie, ale już nie ma chętnych, by je kupować. Podobnie wygląda sytuacja z ziemią. Kiedy jedziemy przez Polskę, właściciele działek prześcigają się, który to z nich nie postawi większej tablicy z napisem "na sprzedaż" i numerem telefonu.

Krach na rynku mieszkań będzie wyglądał podobnie do tego ze stycznia 2008 roku, który nawiedził giełdę. Konsolidacja, która obecnie przejawia się na rynku nieruchomości zastojem, wynika z tego, że nie ma już osób, które chcą kupować, piramida osiągnęła wierzchołek. Podobnie było w lipcu 2007 roku na WGPW. Im dłużej będzie trwał zastój, tym silniejsze będą spadki, bo narośnie zniecierpliwienie. W tej chwili ci, którzy mają działki, trzymają jeszcze ceny, ale wystarczy (a tak będzie), że zaczną się wyłamywać pojedynczy właściciele i zejdą z ceny, to pomału ruszy fala wyprzedaży.

Mieszkania, ziemia mają swoje cykle podobnie jak akcje czy złoto. Hossa już się kończy i szykuje się krach. Wraz z mieszkaniami polecą ceny ziemi rolnej i działek budowlanych. Wiem, że w tej chwili osoby mające nieruchomości denerwują się, że o tym piszę. Ich postawa wynika po części z niezrozumienia ekonomii, a poza tym przyjmują oni postawę życzeniową - chcą, żeby rosło, ale będzie spadać.

Ceny mieszkań wyśrubowali też spekulanci. Kupowali całe osiedla, jeden przez drugiego, po dwadzieścia mieszkań. Przylatywał Anglik i kupował pół bloku, by odlecieć do Londynu, poczekać rok i sprzedać. Teraz ma problem, bo będzie musiał sprzedawać ze stratą. Nie rozumiem ludzi, po co tyle tych mieszkań kupują? Nie mogliby dać kilku biednej, zdolnej młodzieży?!

Argumentem podnoszonym przez właścicieli mieszkań wyczekujących w kolejce na krach jest to, że w Polsce brakuje mieszkań. I co z tego, że brakuje?! W Afryce, Bangladeszu, Indiach, Meksyku też brakuje. To, że czegoś brakuje nie oznacza, że ceny dobra danego rodzaju będą rosły. Aby rosły, konieczny jest popyt, a ten jest możliwy tylko wtedy, kiedy ludzie mają pieniądze. A nawet gdy mają pieniądze, nie oznacza to, że wydadzą je na przeszacowane mieszkania czy trawniki Idzie niż demograficzny, ziemi nie przybywa, a ludzi niestety jest coraz mniej. Coraz więcej jest singli, a singiel nie kupi mieszkanka swoim dzieciom, bo ich nie ma; on poleci na wczasy, samochodzik sobie kupi, a więc strumień pieniędzy generowany przez singli czy to z Wysp, czy z Polski nie będzie wędrował na mieszkania. Zresztą po co Polakowi z Anglii mieszkanie w Krakowie, skoro już tu nie wróci, bo po co?!

Tzw. budownictwo społeczne to nieporozumienie. Dlaczego mieszkania dla części społeczeństwa mają być budowane za pieniądze innej części?! Samo zniesienie VAT-u dużo by pomogło w temacie mieszkań. Współczuję ludziom, którzy wzięli kredyty i będą musieli przez całe życie je spłacać, czyli pracować na bank i mieszkanie. O mieszkaniach dużo mówią posłowie, ale nic nie robią, by było lepiej. Sami się ustawili. Nie ma wśród nich ani jednego, który mieszkałby w wozie jak Drzymała Chciałbym zobaczyć Tuska mieszkającego w wagonie niczym Cygan.

PS
Niniejszy artykuł nie ma charakteru rekomendacji inwestycyjnej, a autor nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne decyzje inwestycyjne podjęte pod jego wpływem. W razie pytań dotyczących giełdy można do mnie mailować.

Paweł Juś
http://www.hotmoney.pl/artykul/2844/1/m ... sypia.html